Odmch...
Jest tak. Wiosna. Wiosna wymodlona, oczekiwana, przewidywana, wymarzona. Wreszcie będzie ciepło, wreszcie rachunki (prąd, gaz) spadną, wreszcie będzie można udawać, że będzie lepiej. Na razie jeszcze nic nie wiadomo. Jedni się podniecają meteorologią, inni do meteorologii dorabiają magię, czary mary, religię nawet. 20 marca – wiosna astronomiczna, 21 marca–wiosna kalendarzowa. Ogólnie – hura – wiosna! A u mnie jak ? A u mnie - oż, cholera, wiosna! Romantyzm romantyzmem, ale trzeba się wziąć za robotę. Grabić (to nie problem), ciąć (to już zależy od rozmiaru konarów), kopać, szorować, odgruzowywać, odkopywać. Chwaściory, mech, insekty, gryzonie. I nie milusie wiewióreczki, jeżyki, łasiczki. Nie nie. Szczury. Paskudne, złośliwe, bezkarne, bo ilościowo przeważające. Nic dobrego. Nie te misiate, słodkie źwieziaćki. Nie te piesie, kociełki, futerkowe misie-pysie. Zostawmy te zwierzaki, natura nie chce być cała miła, różowa i w falbankach, przejdźmy do ...